Narodziny matki

Po narodzinach dziecka warto uszczypnąć się i zdać sobie sprawę, że nie tylko dałyśmy początek nowemu życiu, ale same narodziłyśmy się w całkiem nowej roli: matki.

Oto historia jednej z mam:

Po 10 miesiącach oczekiwania, 3 godzinach parcia, trzymałam w ramionach moją maleńką córeczkę. Była taka mała i taka piękna.Patrząc w jej cudowne oczęta nie mogłam uwierzyć, że to wszystko prawda.
Wtedy mój mąż powiedział coś zaskakującego „Kocham Cię, mamo”"O mój Boże” pomyślałam „jestem mamą? jestem mamą!”.To było prawie nierealne. Oczywiście wiedziałam, że pojawienie się dziecka uczyni ze mnie matkę, mój mąż i rodzina kupili mi też kartki na dzień matki. Ale to było coś innego. Byłam czyjąś mamą!Być może dlatego byłam tak zaskoczona, bo nie czułam się jak mama.Byłam młoda i miałam przed sobą karierę, której nie miałam zamiaru porzucać. Miałam wielkie plany i jeszcze większą listę rzeczy, które chciałam zrobić.Na dodatek nie miałam żadnej intuicji. NIgdy nie miałam i sprowadzenie dziecka na świat niczego w tym temacie nie zmieni.Pamiętam, że moja mama zawsze wszystko wiedziała, a ja się czułam, jakbym nie wiedziała kompletnie nic.Skąd będę wiedzieć, że dziecko jest najedzone?Jak często powinna robić kupkę?Do czego służy puder dla niemowląt?Tak, nawet pielęgniarki wiedziały, że jestem durna, jakim cudem mogłabym być mama?
Po wyjściu ze szpitala było jeszcze gorzej. Wszyscy wmawiali mi, że łatwo odróżnię przyczyny płaczu dziecka – cztery lata i dwoje dzieci później nadal tego nie potrafię.Kiedykolwiek córka zapłakała, wykonywałam szereg rutynowych czynności: sprawdzenie pieluchy, zabawianie zabawką, poprzez noszenie na rękach i śpiewanie, proponowanie jedzenia, do siedzenia na podłodze i płaczu razem z nią, ponieważ nie mam turkusowego pojęcia, o co jej chodzi. Zdecydowałam wrzucać to do worka – kolka. Co to było naprawdę – do dziś stanowi tajemnicę.

Przez pierwsze miesiące spełniałam rolę matki, nie akceptując tytułu. Czułam się raczej jak długoterminowa niania. Kiedy patrzyłam na siebie w lustrze, nadal wyglądałam jak uczennica liceum. Gorzej, nadal tak się czułam! Nie wierzyłam, że jestem zaniedbaną, stara mężatką z dzieckiem. Po trzech miesiącach przyszedł moment powrotu do pracy. Byłam podekscytowana perspektywą codziennego prysznica, powrotu ładnych ubrań i czasu spędzonego jako samodzielna osoba a nie matka. Na tydzień przed moim powrotem rozmawiałam z szefem i współpracownikami i wszyscy zapewniali mnie, jak bardzo czekają na mój powrót.Po rozmowie spojrzałam na mojego aniołka, który spał w łóżeczku. Jej malutka główka poruszała się spokojnie i miała najsłodszy wyraz twarzy jakikiedykolwiek widziałam. Następne trzy dni były najgorsze i najdłuższe w moim życiu. Miało to związek z problemem, z którego zdałam sobie dopiero sprawę: Czy będę mamą? czy będę sobą?Do tej pory byłam przekonana, że mogę być jednocześnie sobą i mamą. Tysiące kobiet robiło to przede mną. Nie będzie problemu.Teraz szukałam odpowiedzi nie u innych, ale w sobie.  Czy ja potrafię to zrobić? Czy jestem na tyle silna, aby wychowywać dziecko i zachować siebie?

Jak się skończy historia naszej bohaterki?

Tagi: , ,

Zostaw komentarz